Home office a włosy – jak przetrwać ten związek?
Pamiętasz te czasy, gdy przed wyjściem do biura układałaś włosy przez dobre 20 minut? Teraz pewnie wystarczy ci gumka i nadzieja, że nikt nie włączy kamery na spotkaniu. Praca zdalna zrewolucjonizowała nie tylko nasze podejście do dress code’u, ale też do pielęgnacji włosów. I niestety, nie zawsze wychodzi nam to na dobre.
Przez ostatnie trzy lata jako trycholog obserwowałam prawdziwą lawinę problemów z włosami u moich pacjentów. Od przesuszonych końcówek po przetłuszczające się korzonki – home office odcisnął swoje piętno na naszych fryzurach. Ale spokojnie, da się to naprawić!
Włosy w izolacji – dlaczego cierpią?
Wbrew pozorom, praca w domu wcale nie jest dla włosów urlopem. Brak ruchu na świeżym powietrzu, suche powietrze od klimatyzacji i kaloryferów, a przede wszystkim – nasze nowe nawyki. Kto z was teraz myje włosy co drugi dzień zamiast co trzeciego? Albo wręcz przeciwnie – zapomina o myciu przez cały tydzień, bo i tak nikogo nie widzę?
Najczęstsze problemy, z którymi przychodzą do mnie pacjenci:
- Przetłuszczanie się u nasady – winowajca? Ciągłe poprawianie włosów podczas stresujących spotkań online
- Przesuszone końcówki – efekt suszenia gorącym powietrzem bo mam czas
- Matowe, pozbawione życia pasma – brak profesjonalnych zabiegów pielęgnacyjnych
Domowa pielęgnacja – mój sprawdzony sposób
Od kiedy sama przeszłam na pracę zdalną, wypracowałam kilka trików, które naprawdę działają. Po pierwsze – trening włosów. Zacznij stopniowo wydłużać przerwy między myciami. Na początek spróbuj przetrzymać jeden dzień dłużej niż zwykle. To naprawdę działa!
Kilka moich ulubionych patentów:
- Prysznic letnią wodą – gorąca woda to wróg numer jeden
- Odżywka tylko na długości – wcieranie jej w skórę głowy to proszenie się o problemy
- Naturalne olejki na końcówki – moja ulubiona mieszanka to arganowy z odrobiną kokosowego
Kiedy jednak biec do specjalisty?
Domowa pielęgnacja to nie wszystko. Są sytuacje, gdy naprawdę warto znaleźć czas na wizytę u fryzjera. Przede wszystkim, gdy planujesz zmianę koloru – domowe farbowanie rzadko kończy się dobrze (uwierz mi, widziałam już wszystko – od pomarańczowego blond po zielone refleksy).
Nie zwlekaj też z wizytą, jeśli:
- Włosy zaczynają wypadać garściami
- Pojawił się silny łupież, którego nie możesz się pozbyć
- Końcówki są tak zniszczone, że żadna maska nie pomaga
Pamiętaj – twoje włosy to twoja wizytówka, nawet jeśli teraz widujesz się głównie na Zoomie. Warto o nie zadbać, bo kiedyś wrócimy do biur… a wtedy będą musiały wyglądać idealnie!
